Egzystencjalizm w maksymalnie uproszczonym wydaniu

Wpis

sobota, 05 stycznia 2013

Przemawianie do kieszeni

Po dzisiejszym wypadzie na miasto znów zacząłem myśleć gdzie powinien kończyć się zakres rzeczy "za darmo". Po niedawnej furorze z zachłanną na "Trzy Cytryny" kobietą (przyznaję że i ja mocno się uśmiałem) korzystającą z okazji ta myśl siedzi mi w głowie.

Poszedłem wczoraj do banku. Pozostawała godzina do zamknięcia placówki, a w kolejce masa ludzi. Wszyscy z rachunkami do zapłacenia. Cóż się dziwić skoro bank ten nie pobiera prowizji za płacenie rachunków. Współczułem tylko ładnej młodej kasjerce, która musiała wysłuchiwać narzekań i coraz głośniejszych potyczek słownych między osobami oczekującymi na swoją kolej. Cóż, to dosyć nerwowe zakończenie dnia dla osoby która sama musiała przyjąć tyle wpłat. Wpłat bez prowizji. Niby to nie moja sprawa, ale jednak przykra.

Dziś z kolei czekała mnie przeprawa w markecie z całą masą ludzi. Podołałem temu i radośnie wróciłem do samochodu mijając pozostawione przy miejscach parkingowych koszyki. Koszyki, z których "dla wygody klientów" zdjęto zamki na monety.

Ogólna konkluzja minionych dwóch dni to fakt, że ludzie zawsze bardziej szanują rzeczy, które coś ich kosztują. Czy to charytatywne działanie w stylu pracy u podstaw czy publiczny system oświaty czy już najbardziej prozaiczne koszyki w sklepach i rachunki w banku. Czasem aż chce się przyznać rację dzikiemu kapitalizmowi łupiącemu ludzi po kieszeniach na wszystkim. A może po prostu nie dorośliśmy jeszcze do niektórych rzeczy ? 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
grampus91
Czas publikacji:
sobota, 05 stycznia 2013 17:08

Polecane wpisy